Moto prawda i moto gówno prawda, czyli fakty i mity drogowe (Cz.1)


Jak to mawiał Tadeusz Huk w Poranku Kojota - dużo czytam. Dużo czytam publikacji motoryzacyjnych (celowo nie napisałem "artykułów", bo z tym ostatnio bywa kiepsko). A w tych publikacjach jest mnóstwo bzdur, ogólników, nieścisłości. Najwięcej jednak takich "kwiatków" jest w komentarzach, co jest tym bardziej przerażające, bo tych ludzi spotyka się na drodze... Dziś o tym.

W dzisiejszym odcinku:
- czy podwójna ciągła zabrania wyprzedzania?
- czy w zabudowanym  można jeździć na długich?
- czy na migającym zielonym można wejść na przejście?
- czy można w nocy śmigać sześćdziesiątką?
- czy zima jest bezpieczna do jazdy?
- czy na autostradzie można wyprzedzać z prawej strony?

No więc wygląda to tak:


Podwójna ciągła zabrania wyprzedzania. 

Moto gówno prawda. Linia ciągła, pojedyncza też, zabrania najeżdżania na nią i przekraczania. Tyle. Kropka. Amen. Nic więcej. Jeśli dasz radę się zmieścić obok innego pojazdu bez najeżdżania na linię, hulaj dusza - wyprzedzaj. To jest bardzo powszechna polska patologia w oznakowaniu drogowym - były wyścigi drogowe, to pomalujemy ciągłe linie. Błąd. Należy postawić znak "zakazu wyprzedzania" i zostawić linię przerywaną. Bez sensu? Przeciwnie. Dzięki temu mógłbyś wyprzedzić furmankę, rowerzystę, moplika albo zagubionego hulajnogistę (może się przyjmie nazwa?). Tutaj dodam tylko jedno, warto zapamiętać na inne okazje tego typu - nie ma dwóch znaków drogowych, które oznaczałyby to samo. Nawet jeśli jest tzw. zestaw znaków (np. pionowy+poziomy), one mają różne znaczenie i brak jednego lub drugiego zmienia ich znaczenie lub wręcz unieważnia jeden z nich. 


W mieście nie wolno używać świateł przeciwmgielnych i/lub długich. 

Moto gówno prawda. I zacznijmy od tego, że nie w mieście, tylko w obszarze zabudowanym. I też nie w terenie, ale to już czepialstwo. Bywa, że miasto jest obszarem niezabudowanym, ale też odwrotnie, zabudowanym obszarem oznacza się np. przysiółki. Wracając do świateł... Można używać, a czasem wręcz trzeba. Zacznijmy od podziału na przednie i tylne, bo przepisy są tutaj odrobinę różne. Oba z tych świateł można używać w razie zmniejszenia przejrzystości powietrza, czyli: mgła, silne opady (silne, a nie jakaś tam mrzawka, bo w takim przypadku to ja nawet świateł mijania bym nie włączał, ale tu nie namawiam, bo policjantów mamy, jakich mamy), zadymienie (bo np. jakiś głupek podpalił pole), zakurzenie (np. z pola rolnego, w Polsce rzadkość, ale są obszary rolnicze, gdzie orzą 100 hektarów 20 maszynami i kurz jest na kilkuset metrach drogi co najmniej). Różnica polega na tym, że tylne światła można włączy tylko wtedy, gdy widoczność spadnie poniżej 50 metrów. Serio, wbijcie sobie to do głów - poniżej 50. Poniżej. Jeszcze raz - po-ni-żej. I jeszcze jedno - tylne światła przeciwmgłowe nie służą do tego, żeby móc zapi... autostradą podczas ulewy, a tym bardziej mgły. Tu znów warto uruchomić też logikę - po co Ci światła z tyłu, skoro zapier...asz? One są potrzebne tylko temu, który Cię dogoni, a przecież ktoś taki nie istnieje, jesteś najszybszy. Sorry, za pisanie w drugiej osobie, nie chodzi przecież o Ciebie. Wróćmy do tematu świateł w mieście, sorry, w zabudowanym. Obszarze rzecz jasna. Można. Trzeba. A skąd taki mit? Kiedyś, podobno, był zakaz używania świateł drogowych w zabudowanym. Teraz go nie ma. Też można. Długie w mieście są ok. A, i jeszcze jedno - przeciwmgłowe przednie można włączyć na krętej drodze, nawet ja nikt nie pali traw i nie orze pola. Byle były zakręty (jest taki znak, który o tym mówi, że są). Jeśli musisz, to sobie włącz. W mieście też. 


Migające zielone na przejściu na pieszych zabrania wchodzenia na przejście. 

Moto gówno prawda, kolejna. Tu będzie krótko - można wejść jak miga. Wiadomo, lepiej wtedy być szybkim (a często też wściekłym - na zarząd dróg w Twoim mieście, że ustawił zielone na 2.5 sekundy), ale można. Nie zachęcam, ale mandatu nie przyjmuj. I nie daj sobie wmówić, że nie można


W nocy można w mieście jeździć 60 km/h.

Niby można, ale... Pierwsze ale: to niedługo się skończy, będzie zmiana w ustawie. Pierwotnie zmiana miała wejść 1 lipca 2020, ale coś słychać o opóźnieniu. Póki co można, miedzy 23:00 a 5:00. Drugie ale: nie wszędzie. I tu można wpaść w pułapkę. Skup się. Z przepisów ogólnych wynika, że w obszarze zabudowanym można jeździć 50 km/h. Jeśli jednak znak mówi co innego, to stosujemy się do znaku. 40, 30 (czasem są to strefy - znak kwadratowy), czasem 70, bywa i 80, no i oczywiście strefy zamieszkania, czyli 20. Co to ma do nocy - właśnie to, że jeśli znak mówi 40, to wolno 40. Na czym jednak polega ta pułapka? Czasem można spotkać znak... 50, mimo że w obszarze zabudowanym i tak obowiązuje 50. Wtedy nawet "w nocy" należy jechać 50 i tam podniesienie prędkości nie obwiązuje. I jeszcze jedno, bo dawno temu spotykałem takie opinie, że w nocy można wszędzie jechać o 10 szybciej. Bzdura, to dotyczy tylko 50->60.


Zima to niebezpieczna pora roku.

Niby prawda, ale... mimo że ślisko, mgły, śnieg, zamarznięte szyby... to i tak według statystyk najniebezpieczniejsze jest lato. Dlatego śmieszne są te policyjne apele jesienią, że nadchodzi niebezpieczna pora roku. Niebezpieczna właśnie minęła, zaczyna się lepszy okres. Skąd taka sytuacja? To tylko podejrzenia, ale im trudniejsze warunki, tym bardziej uważamy i jeździmy bezpieczniej. Zatem oby do zimy. 


Nie można wyprzedzać na autostradzie z prawej strony.

Moto gówno prawda. Można. Głupie to i bywa niebezpieczne, ale można. Poza obszarem zabudowanym można wyprzedzać z prawej jeśli są 2 pasy w jednym kierunku na jezdni jednokierunkowej i 3 pasy w jednym kierunku na jezdni dwukierunkowej. Innymi słowy - jeśli jest "trawa" to wystarczą 2 pasy w tym samym kierunku, a jeśli nie ma, muszą być 3. W obszarze zbudowanym wystarczą 2 pasy by móc wyprzedzać z prawej. Oczywiście wszędzie powyżej mowa jest o pasach wyznaczonych, namalowanych. 


Będą kolejne.

Komentarze

Popularne posty